poniedziałek, 16 czerwca 2014

CYTRYNOWY CZERWIEC



Witajcie! ;) Kilka dni temu w moje ręce trafiła czerwcowa, niestety już ostatnia, paczka od Drogerii Cytrynowej. W paczuszce jak zwykle same wspaniałości! Trzy pełnowymiarowe kosmetyki, których jeszcze nie miałam nigdy okazji testować oraz dwa zapachy Yankee Candle, których również nie posiadam w swojej kolekcji. Do tego wszystkiego otrzymałam wspaniały list od Pani Patrycji, który wywołał największy uśmiech na mojej twarzy, z masą ciepłych słów i podziękowaniem za te pięć miesięcy współpracy. Jeśli jesteście ciekawe co znalazłam w ostatniej cytrynowej paczce to zapraszam na dalszy ciąg posta! ;)






Każda kolejna paczka bardzo mnie zaskakiwała i byłam prze szczęśliwa, że mam okazję testować nieznane mi dotąd kosmetyki i gadżety. Tak samo było w przypadku tej oto czerwcowej paczki, która jak zwykle po otwarciu wywołała u mnie wiele radości. Zbliżają się wakacje i nadszedł najwyższy czas na lekkie letnie i orzeźwiające kosmetyki. Takie właśnie znalazłam w czerwcowej paczce ;).




Pierwszy z nich od znanej mi już, właśnie dzięki Drogerii Cytrynowej, marki Balea. Balea zaskakuje mnie z każdym kolejnym produktem, szczególnie swoim bogatym asortymentem. Do tej pory miałam styczność głównie z produktami do pielęgnacji od tej marki. Tym razem jednak jest to coś zupełnie innego, a mianowicie mgiełka do ciała Mango Mambo. Pachnie wspaniale, owocowo i orzeźwiająco. Czuję, że będzie idealna na upalne letnie dni i na pewno swoim zapachem umili mi ten wakacyjny czas ;).





Kolejne dwa produkty są od rosyjskiej marki Planeta Organica. Jak już pisałam wiele razy jestem zafascynowana rosyjskimi kosmetykami, ich rewelacyjnym składem i działaniem. Produktów od Planeta Organica nie miałam jeszcze okazji używać, chociaż czytałam o nich wiele dobrego. I tu Pani Patrycja po raz kolejny mnie zaskoczyła, wkładając do ostatniej paczki kosmetyki właśnie tej marki. 
Pierwszy z nich to szampon z organicznym olejkiem awokado dla wszystkich typów włosów, puszystość i objętość. Szampon ma aż 10% zawartości organicznego olejku awokado i po obadaniu składu stwierdzam, że jest on bardzo dobry! Szamponu jeszcze nie zaczęłam testować, ale kiedy tylko zacznę możecie spodziewać się recenzji. 




Drugi produkt od Planeta Organica to codzienny scrub-gomaż do twarzy. Akurat kończy się mój ulubiony peeling od Balei, więc to był strzał w 10 i czas wypróbować kolejny świetnie zapowiadający się kosmetyk. Ma on na celu efektywną walkę ze zmianami skóry związanymi z wiekiem. A z racji, że obiecałam sobie, że zacznę dbać o swoja cerę pod kątem oznak starzenia, jest on dla mnie idealny ;). W jego skład wchodzi aż 12 minerałów z Morza Martwego, a do tego jeszcze kilka olejków. Skład ma naprawdę rewelacyjny, chyba nawet lepszy od powyższego szamponu i już nie mogę się doczekać jego efektów na swojej twarzy! 




A na koniec czas na Yankee, których nigdy za wiele! Trafiły do mnie dwa zapachy, których jeszcze nie miałam, choć na jeden z nich, a mianowicie BLACK COCONUT zasadzałam się od dawna. Drugi zapach to SICILIAN LEMON, czyli cytrynka od Cytrynki ;) Dawno nie robiłam recenzji YC, więc pewnie niebawem się pojawi wraz z nowymi zapachami ;).




Podsumowując, jestem niezmiernie szczęśliwa, że będę miała okazję na wypróbowanie tych nowości i już nie mogę się doczekać testowania. Każdy na pewno doczeka się także swojej recenzji, więc jeśli jesteście ich ciekawe to zaglądajcie na bloga. 

Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować Pani Patrycji i Drogerii Cytrynowej za owocną współpracę przez te pięć miesięcy i za serce włożone w comiesięczny wybór kosmetyków i ich pakowanie oraz za masę ciepłych słów, które znalazły się w liście! ;) Życzę aby Drogeria dalej się tak cytrynowo rozwijała, a ja na pewno jeszcze nie raz skorzystam z jej bogatego asortymentu! 
A Wam drogie czytelniczki życzę, abyście miały okazję nawiązać tak wspaniałą współpracę jak ja! ;)

22 komentarze:

  1. Same wspaniałości,ciekawa jestem tego szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tą Baleową mgiełkę już mam w swoim zamówieniowym koszyku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby tak działało mango? B mnie zawsze kusi wszystko z tym zapachem :D

      Usuń
  3. fajna paczuszka :) Najbardziej jestem ciekawa tej mgiełki z Balea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgiełka ma cudny zapach! Ja najbardziej byłam ciekawa peelingu ;) Takie zboczenia mam do zdzieraków :D

      Usuń
  4. Mgiełki do ciała są idealne na lato :) Szczególnie te świeże albo owocowe, więc może skusze się na tą Mango :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie leżakowania na słońcu bez mgiełek ;) Mango trafiło idealnie w mój gust!

      Usuń
  5. Mam ochotę na wszystkie nowośći :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pierwszych testów mogę już zdradzić, że każda jest warta spróbowania ;)

      Usuń
  6. szamponu już używam, bardzo ładnie pachnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Mi też zapach bardzo się spodobał!

      Usuń
  7. miałam żel pod prysznic o zapacju mango jak ta mgiełka i jest cudowny! chciałabym równiez tą mgiełkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się czaiłam na żel! Jeśli pachnie tak samo jak mgiełka to będzie to moja obowiązkowa pozycja na lato!

      Usuń
  8. Fajne rzeczy :) Rosyjskich kosmetyków nigdy dość, chętnie przeczytam recenzję szamponu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne, fajne, na szczęście z tych "fajniejszych" rosyjskich ;)

      Usuń
  9. mgiełka musi super pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Same fajne rzeczy tam masz. i jakie zapachy, wow. zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczególnie fajna ta mgiełka do ciała, lubię takie produkty, odświeżające super

    OdpowiedzUsuń