poniedziałek, 20 stycznia 2014

PEELING Z PESTEK MORELI - CZYSTA LINIA



Peeling z pestek moreli i wyciągiem z rumianku znalazł się w mojej kosmetyczce za sprawą pudełka PinkJoy. Jeśli ktoś jeszcze nie zna ich idei to zapraszam <TU> na zapoznanie się z pierwszym pudełkiem niespodzianką prosto z Rosji. Bardzo lubię peelingi bo pozwalają mi utrzymać moją skórę w naturalnej świeżości. Dziś opowiem Wam jak sprawdził się u mnie ten mały zdzieraczek. 







Opakowanie: 

Peeling ma 50 ml i jest to produkt pełnowymiarowy. Mała tubka z dość miękkiego plastiku zamykana jest na płaską zakrętkę, dzięki czemu można ją spokojnie postawić na półce. Początkowo myślałam, że jest to miniaturka. Peeling jest jednak bardzo wydajny i chociaż używam go regularnie od ponad miesiąca to nadal jest go 2/3 opakowania. Pogrzebałam na rosyjskich stronach w poszukiwaniu ceny kosmetyku, znalazłam informacje, że kosztuje ok. 40-80 rubli, czyli po przeliczeniu ok. 4-8 zł.   




Wszelkie potrzebne informacje znajdują się na kartoniku. Niestety wszystko spisane cyrylicą, poza składem. Dziewczyny z PinkJoy nakleiły karteczkę jak stosować kosmetyk. Z tego co udało mi się przetłumaczyć i dowiedzieć z opakowania to: 
-podobno jest to najczęściej kupowany peeling w Rosji
-składniki zostały przebadane i zatwierdzone przez Dermatologów
-mocno oczyszcza i złuszcza 

Opis ze strony PinkJoy:

Zawarte w peelingu drobiny pestek moreli wygładzają i delikatnie stymulują regenerację komórek skóry, rumianek pomaga zmniejszyć podrażnienia i zaczerwienienia. Skóra staje się dokładnie wygładzona, oczyszczona i lepiej wchłania składniki zawarte w kremach czy maseczkach.

Skład nie jest "czysty" i naturalny. Znajdziemy w nim parafinę, glicerynę, silikon, sls czy peg-40. Mimo to postanowiłam dać mu szansę za to, że ma morele zaraz na drugim miejscu. Poza tym składa się m.in. z krzemionki, glinki białej, mocznika, oleju sojowego i wyciągu z rumianku.

Skład: 
Aqua, Prunus Armeniaca (Apricot), Silica, Glycereth-2 Cocoate, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, Glycerin, Dimethicone, Zea Mays (Corn) Oil, Kaolin, Stearic Acid, Urea, Glycine Soya (Soybean) Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower/Leaf Extract, Ethylhexylglycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Palmitic Acid, Sodium Lauryl Sulfate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Sulfate, Triethanolamine, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Parfum, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.
  




Zapach i konsystencja: 

Bardzo liczyłam na słodki zapach moreli, niestety nie znalazłam go w środku. Może to i dobrze, bo to znak, że ma mniej perfum. Peeling pachnie lekko, słodko i zdecydowanie kwiatowo. 
Po wyciśnięciu mamy do czynienia z gęstym szaro-brunatnym kremem. Jest on lekki w dotyku, nietłusty i bardzo szybko znika pozostawiając tylko liczne drobinki ścierające. Jest ich sporo, są różnej wielkości i dość ostre. Szukając ceny znalazłam ciekawą recenzję na rosyjskiej stronie, autor zrobił test temu ścierakowi. Najpierw polerował nim jakiś aluminiowy przedmiot, następnie folię. Na żadnym z przedmiotów nie została nawet ryska. Czyli mimo, że kosmetyk zalicza się do gruboziarnistych i mocnych peelingów, to nie powinien zrobić nam krzywdy. W moim odczuciu drobinek jest dużo i są twarde, co lubię. Peeling stosuję 1-2 w tygodniu i nie dłużej niż 1 minutę, dłużej zaczyna być nieprzyjemnie. Plusem jest, że łatwo się go zmywa i nie muszę się męczyć z ziarenkami we włosach czy wszędzie wokół. 





Działanie: 

Mam cerę mieszaną z klasyczną tłustą strefą T i normalną skórą na pozostałej części. Nie licząc okresowych wysuszeń czy lekkich podrażnień. Lubię dobrze się zetrzeć, oczyścić pory i czuć gładką skórę na twarzy. Taki efekt dał mi ten peeling już po pierwszej aplikacji. Konkretnie i mocno złuszcza obumarły naskórek, pozbywa się skórek, zanieczyszczeń i sebum. Po zmyciu moja skóra jest lekko zaróżowiona (nic dziwnego po takim mechanicznym drapaku), gładka, miękka i ma swój naturalny blask. Tak się dzieje za każdym razem i uwielbiam ten efekt. Wiem, że skład mógłby być bardziej naturalny, jednak moja skóra nie zareagował na niego źle, nie zauważyłam podrażnień, wyprysków, zapchania porów czy innych niespodzianek. Naturalnie nie polecam go dziewczynom z wrażliwą, naczynkową czy delikatną cerą, bo może Wam zaszkodzić. 

Pozostałym ciekawym jego działania mogę go polecić ;) Peeling jest trudno dostępny w Polsce Czytałam, że dziewczyny z PinkJoy nadal zbierają zamówienia na rosyjską kampanię. Pudełka mają być nową wersją w której znajdziemy 2-3 najlepsze kosmetyki z edycji w której ja brałam udział plus kilka nowości. Aż jestem ciekawa co tam się znajdzie. Moimi typami jest właśnie peeling oraz odżywczy krem ,,Shilajit’’. Pudełka można nadal zamówić <TU>




Znacie ten peeling? Jakie są Wasze odczucia? Na FP PinkJoy można głosować na najlepszy kosmetyk z kampanii, widziałam, że morelowy zdzierak cieszy się największym powodzeniem. 



9 komentarzy:

  1. Szkoda, że ma parafinę w składzie ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego peelingu i nie przepadam właśnie za parafiną w składzie, ale najważniejsze, że u Ciebie się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja otwierając pudełko nie znałam ani jednego produktu. Fajna idea by poznać zagraniczne marki nieznane na naszym rynku. Mam nadzieję, że założycielki przy kolejnych edycjach różowych pudełeczek postawią na kosmetyki nie tylko mało znane ale też o dobrym składzie.

      Usuń
  3. Jestem ciekawa jakie kosmetyki będą w tym pudełeczku :)
    Zaciekawił mnie ten test mazaniem innych powierzchni peelingiem i sprawdzaniem w ten sposób czy nic nam się nie stanie :) No ale z aluminium to bez przesady :P jak ma się Nasza skóra do jego twardości ? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem bardzo ciekawa. Pewnie pęknę z zazdrości jak zobaczę coś z słynnych naturalnych cudeniek rosyjskiej receptury. Taki los króliczków doświadczalnych ;)
      Co do testu, to fakt aluminiowa blaszka nijak się ma do skóry. Jednak pomyśl co to byłby za drapak gdyby i ją porysował. Drobinki w tym peelingu wydają się bardzo ostre i może stąd pomysł na taki "hardcorowy" test.

      Usuń
  4. Czyli całkiem przyjemny peeling, szkoda tylko, że ma tę parafinę w składzie, akurat w kosmetykach do twarzy staram się jej unikać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Parafina to jak dla mnie wielki minus. Niestety to składnik za którym nie przepadam w maslach i peelingach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyki morelowe bez moreli, a pfe.

    OdpowiedzUsuń